Dziwny Nowy Twór, gdzie każdy może być sobie szefem

Nowo powstałe studio developerskie Strange New Things opiera swoją działalność na utopijnych zasadach. Nie wywoła tym trzęsienia ziemi w branży, ale jeśli to się rzeczywiście powiedzie, to nowe studia w Polsce mogą pójść ich śladem.

Nowe studio założył Paweł Zawodny, były dyrektor ds. operacyjnych w Techlandzie, a jej siedzibę ulokował we Wrocławiu. W skład zespołu weszli ludzie, którzy mają na swoich kontach prace przy takich tytułach jak Wiedźmin, Dying Light czy nowy Hitman. Zawodny ma duże doświadczenie w produkcji gier i kierowania zespołem, choć jak sam mówi, w nowej firmie chce wprowadzić nowe zasady.

Po dekadach tworzenia tytułów, których postawanie było dyktowane tak zwanym popytem rynkowym, wszyscy doszliśmy do punktu, gdzie zdecydowaliśmy się na zrobienie czegoś innego, czegoś od nas. Czuliśmy też, że praca w branżowych gigantach jest już przestarzała. Chcemy zaadaptować nowy system pracy i kształtowania współpracy, gdzie nie ma predefiniowanej hierarchii czy ról. Czas zmienić przemysł od środka.

Innymi słowy: od momentu przekroczenia progów Strange New Things pracownik sam sobie jest sterem i krętem. Taki ktoś zyskuje maksymalną elastyczność i może pracować nad danym projektem na każdym stanowisku, wedle posiadanego talentu. Trzeba przyznać, że Zawodny postawił sobie i swojej firmie odważny cel. Pytanie tylko: czy to się rzeczywiście przyjmie? Zwłaszcza na polskim podwórku, gdzie organizacja pracy oraz czuwający nad wszystkim menadżer/kierownik to dawna były podstawowymi elementami istnienia firmy.

Holokracja, czyli system pracy polegający na tym, że grupa ludzi przychodzi do pracy i pracuje razem nad projektem bez szefostwa wiszącego nad głową, nie jest w branży zjawiskiem nowym (patrz przykład Valve), ale też mało popularnym. Duże firmy, jak CD Projekt, Techland czy zagraniczne Blizzard albo EA, zatrudniają po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osób, dlatego zorganizowanie systemu pracy tak, żeby wszystko miało ręce i nogi, jest nie tylko potrzebne, ale wręcz wskazane.

W małych niezależnych studiach również panuje pewna hierarchia, choć akurat w ich przypadku takie rozproszenie odpowiedzialność nie byłoby aż takim dużym zagrożeniem, biorąc pod uwagę niewielką liczbę osób w takich zespołach. Dlatego jeśli metoda pracy przyjęta w Strange New Things się powiedzie, wówczas istnieje pewne prawdopodobieństwo, że w ślad za nim pójdą inne nowo powstałe w Polsce firmy.

Jednak o sukcesie tego przedsięwzięcia zadecyduje tak naprawdę pierwsza gra Strange New Things. Na tę chwilę wiadomo tylko, że zespół nie zamierza rzucać się na tytuły AAA, ale na na gry narracyjnye o wysokim ładunku emocjonalnym. Cokolwiek by to miało znaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 + 16 =