Life is Strange 2 prequelem? Jestem na tak!

Jeśli plotki się potwierdzą, a Dontnod dobrze to rozegra, to Life is Strange 2 znowu może zawojować listę najlepszych gier.

Kiedy kilka tygodni temu Dontnod Entertainment wyjawiło, że trwają prace nad nową odsłoną Life is Strange, moje serce zabiło mocniej, niż młot pneumatyczny. Nie zamierzam ukrywać, że miło wspominam grę Dontnod (nie licząc niektórych momentów, przy których trudno wyrazić radość) i uważam, że to była jedna z najlepszych gier, w jakie miałem okazję zagrać. Dlatego zapowiedź drugiej części uznałem za efekt moich modłów, bowiem w moim przekonaniu Life is Strange posiada potencjał, którego nie można zmarnować, ani tym bardziej pozwolić by zardzewiało po wydaniu jednej gry.

Oczywiście na szczegóły trzeba poczekać do E3, jednak już teraz wychodzą na światło dzienne ciekawe informacje. Jedną z nich jest galeria zdjęć, która podobno wyciekła z serwerów współtwórcy (?) gry, Deck Nine Games (wcześniej znane jako Idol Minds). Drugą jest plotka pochodząca z elitarnego forum NeoGAF, jakoby Life is Strange miało być prequelem skupiającym się na relacji pomiędzy jedną z bohaterek pierwszej części, Chloe Price, a Rachel Amber – postacią, która nie wystąpiła w grze, ale odgrywała w niej kluczową rolę.

Ci, którzy grali w Life is Strange dobrze wiedzą, jaka więź łączyła tę dwójkę. Najwyraźniej ktoś uznał, że zamiast budować dalsze losy Max, albo innego bohatera, dobrze by było, gdyby gracze, a przede wszystkim fani, mogli zobaczyć, jak w praktyce wyglądała znajomość wyżej wymienionych, o co był taki duży szum w pierwszej części. I ten ktoś dokonał dobrego wyboru.

Nim zrobi się krok do przodu, wpierw trzeba zrobić krok w tył. Fakt, perspektywa zagrania w bezpośrednią kontynuację przygód Max (co mogłoby być dość kontrowersyjne biorąc pod uwagę zakończenie pierwszej części Life is Strange) czy w zupełnie nową grę z zupełnie nowymi postaciami jest kusząca. Ale zanim to nastąpi, trzeba zająć się niezakończonymi sprawami.

Pierwsze spotkanie Chloe i Rachel?

Przyjaźń pomiędzy Chloe i Rachel – choć nie pokazana w obrazie, ale za to wyrażona poprzez słowo mówione przez samą Chloe – była jednym z ważniejszych wątków w Life is Strange i przy okazji stanowiła idealną oś napędową do tworzenia fanowskich opowiadań. Całkiem zatem niewykluczone, że Dontnod poprzez „dwójkę” chce spełnić oczekiwania właśnie najwierniejszych fanów, którzy poczuli pewien niedosyt po historii Chloe w „jedynce” i tym, co działo się w trakcie gry, poprzez pokazanie kolejnych etapów relacji między dwiema najlepszymi przyjaciółkami, od początku ich znajomości, aż do [spoiler, więcej nie będzie].

Czy temu wątkowi, któremu poświęcono wystarczająco dużo czasu w pierwszej części Life is Strange rzeczywiście należy się własna gra? Moim zdaniem jak najbardziej. Po pierwsze dlatego, o czym pisałem wcześniej: to się fanom po prostu należy. Po drugie, historia o najlepszej przyjaciółce, którą Chloe opowiada w pierwszej części była na tyle fascynująca i chwytająca za serce, że aż prosiła się o rozwinięcie. Cóż, może nie tyle w charakterze ciągu dalszego (ci, co grali, to wiedzą o co mi chodzi…), ale właśnie o pokazanie genezy. Chęć odpowiedź na pytanie „jak to się zaczęło?” raz na jakiś czas przewija się w grach w postaci prequeli i nie widzę powodu, dlaczego nie miałoby to też Life is Strange.

Gdzieś przeczytałem teorię, że jedna z dziewczyn znowu będzie mieć super moce, a ten screen ma być tego dowodem. Po mojemu to dziewczyny rozbiły obóz, rozpaliły ognisko, a potem drzewo zajęło się ogniem. Zdarza się.

Liczę zatem na to, że ekipa z Dontnod stanie na wysokości zadania, podobnie jak to zrobiło w przypadku pierwszej części Life is Strange. Bo jeśli się uda, to niewykluczone, że o tej grze znowu będzie głośno. A nawet jeśli nie, to zawsze będą mogli liczyć na poszerzenie grona fanów.

PS. Wciąż czekam na szczegóły dotyczące serialu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fifteen − 10 =