Żeby chciało się chcieć

Bardzo długo zastanawiałem się, czy chcę napisać o pazerności i głupocie szefa Activision, czy o kłopotach Gog.com. Ale potem pomyślałem sobie, dlaczego by nie połączyć oba tematy innym wątkiem.

Przypadek pierwszy. Activision Blizzard w swoim raporcie finansowym poinformowała, że planuje zwolnić w tym roku ok. 800 osób, czyli jakieś 8 proc. wszystkich pracowników, którzy nie zajmują się bezpośrednią produkcją gier. Na otarcie łez Bobby Kotick, CEO koncernu, poinformował inwestorów, że rok zakończyli ze sporą nadwyżką.

Przypadek drugi. Z powodów finansowych jakieś 10 proc. zespołu Gog.com straciło pracę. Według sprawozdania CD Projektu, sklep albo wychodzi na zero, albo generuje niewielki dochód.

Co łączy te dwie informacje? Nad obiema pochylił się Jason Schreier, dziennikarz Kotaku, jeden z najbardziej wiarygodnych w branży. Śledzę jego poczynania od jakiegoś czasu, a także jestem świeżo po lekturze jego książki „Krew, pot i piksele” (swoją drogą, polecam gorąco). Gość odwala kawał dobrej, rzetelnej dziennikarskiej roboty, która nie ogranicza się tylko to spisywania informacji z prasówek. Bowiem Schreier wyrobił sobie nazwisko właśnie dzięki ujawnianiu rzeczy, o których inne serwisy nie piszą, albo piszą… powołując się na niego.

I tu pojawia się główny problem, który wciąż dotyka mediów gamingowych w Polsce. Kiedy lata temu sam pisałem teksty dla kilku takich serwisów, niejednokrotnie dostawaliśmy po głowie od czytelników za to, że zajmujemy się tylko spisywaniem newsów z zagranicy. Rzeczywiście, wyglądało to źle. Na usprawiedliwienie zaznaczę tylko, że żadne medium w Polsce nie miało (i w sumie nadal nie ma) korespondentów w innych krajach, więc mogliśmy się jedynie posiłkować źródłami z zewnątrz, lub prasówkami. Z drugiej strony trudno było się bronić przed takimi zarzutami, kiedy o sprawach dotyczących polskiej branży przepisywało się z Gamespot czy innego IGN. 

To, o czym w ostatnich tygodniach informował Schreier dobrze obrazuje stan polskich mediów gamingowych zarówno wczoraj, jak i dzisiaj. Już pal licho ten Activision, bo to firma spoza naszego terytorium. Ale to, że o problemach na naszym podwórku muszę się dowiadywać z mediów z drugiej strony kuli ziemskiej, zakrawa na mały skandal.

Bawię się w to od ładnych kilkunastu lat. Doskonale rozumiem, że trzeba poinformować czytelników o nowej grze, o nowych „ficzerach” i innych ciekawostkach. Bo to branża rozrywkowa, było nie było. Wiem także, że fajnie jest napisać o tym, jak dobrze rozwija się branża w Polsce i jak staje się coraz bardziej rozpoznawalna na świecie. Ale chciałbym też, abyśmy czasami dali naszym czytelnikom coś więcej i w końcu wyszli poza oficjalne informacje prasowe.

Chodzi o to, żeby np. wykonać parę telefonów, wymienić kilka maili, zaprosić analityków do skomentowania wyników finansowych paru spółek notowanych na giełdzie. Widzę po swoich starszych kolegach, że mają dobre kontakty w branży. Dlaczego by tego nie wykorzystać, żeby zdobyć jakieś ciekawe newsy i pokazać, jak naprawdę wygląda nasza branża?

Jason Schreier to typ człowieka, któremu się chce i wie, na czym ta praca polega. Chciałbym, żeby nam również chciało się chcieć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 3 =