Red Dead Crunch

Niedawno miała miejsce premiera długo oczekiwanego Red Dead Redemption 2. Co bardziej zorientowani gracze stanęli przed trudnym wyborem: albo kupić grę i pokazać, jak bardzo szanuje się i docenia czyjąś bardzo ciężką pracę, albo ogłosić bojkot wobec pracodawcy wykorzystującego pracowników. Jednak niezależnie od wyboru każdy znajdzie się w sytuacji, którą mój ojciec lubił określać takimi słowami: jak się nie obrócisz, tam dupa z tyłu.

Czytaj dalej Red Dead Crunch

Dwa światy na Digital Dragons

W ciągu roku, zwykle w okolicach lata, odbywa się w Polsce prawdziwy festiwal imprez związanych z grami. To właśnie wtedy gracz, taki jak ja, może powiedzieć, że czuje się najlepiej, bo znajduje się w towarzystwie „swoich”. Kiedyś to samo mówiłem o Digital Dragons, choć od jakiegoś czasu towarzyszy mi na tej imprezie swego rodzaju uczucie odosobnienia. Punkt kulminacyjnym nastąpił w tym roku.

Czytaj dalej Dwa światy na Digital Dragons

Dlaczego (prawdopodobnie) nigdy nie zostanę indie game developerem?

Jestem świeżo po lekturze „Indie games. Podręcznik niezależnego twórcy gier” autorstwa  Richarda Hill-Whittalla. Jest to nie tylko świetna pozycja dla tych, którzy chcą na własną rękę rozpocząć swoją przygodę z gamedevem, ale też bardzo dobrze sprawdza się w sprowadzaniu na ziemię niepoprawnych marzycieli, takich jak niżej podpisany.

Czytaj dalej Dlaczego (prawdopodobnie) nigdy nie zostanę indie game developerem?