Dokąd biegniesz, Nintendo?

Tak, wiem że znowu będzie o Nintendo, i że znowu będę marudzić. Ale nic na to nie poradzę, bo firma z Kioto co chwilę daje mi powody.

Wczoraj, podczas prezentacji firmy Apple, ku zaskoczeniu wszystkich zebranych na sali i przed monitorami komputerów, na scenę wyszedł Shigeru Miyamoto – ten sam, który dostarczył nam niezliczoną ilość gier o przygodach Mario i Linka, i zapowiedział Super Mario Run – nową grę od Wielkiego N na iPhony z gatunku „side-scrolling endless runner”.

Nie chcę być źle zrozumiany za to, co teraz napiszę, ale czy Nintendo stać tylko na to?

Kiedy śp. Satoru Iwata wystąpił kilka lat temu na Game Developers Conference powiedział, że Nintendo to firma tworzącą platformy zaprojektowane z myślą o wartościowe i cechujące się wysoką jakością gry, czego nie mógł wtedy powiedzieć o smartfonach. Z kolei kilka lat później w wywiadzie dla tygodnika „Time” powiedział, że na rynku smartfonów widzi jednak pewną szansę dla Nintendo, o ile gry będą tworzone zgodnie z filozofią firmy: wszystko ma być „unikatowe”.

I oto mamy Nintendo w pigułce: Nintendo to jakość i innowacyjność, z dużym naciskiem na to drugie. Niejednokrotnie mogliśmy się o tym przekonać ogrywając jej flagowe tytuły np. na Wii U i 3DS. I wszyscy zgodnie sądziliśmy, że podobnie będzie, kiedy firma oficjalnie wejdzie na rynek mobilny.

Tymczasem Super Mario Run, czyli pierwsza gra na smartfony wydawana pod szyldem Nintendo (zapowiadane znacznie wcześniej Fire Emblem i Animal Crossing pojawią się dopiero w przyszłym roku), na tę chwilę z tą innowacyjnością ma niewiele wspólnego, bowiem podobnych gier jest na rynku całkiem sporo, wliczając w to Temple Run czy Rail Rush. Nawet Sega weszła w ten segment ze swoim Sonic Dash przeszło trzy lata temu.

Super Mario Run wydaje się być ciekawym produktem dla tych, którzy chcieliby pograć w coś niezobowiązującego, gnijąc w autobusie gdzieś na zatłoczonej jezdni, a pod ręką mają tylko smartfona, no i oczywiście występuje w niej maskotka Nintendo w roli głównej. Całkiem niewykluczone, że sam będę w to pogrywał, zachwycając się tym, jak Mario biegnie po znanych mi lokacjach, zbiera monety, odkrywa różnego rodzaju tajemne przejścia, a może nawet po pewnym czasie uznam, że to najlepszy runner na rynku, ale… daj spokój, Nintendo. Stać cię na znacznie więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 + twelve =