Każdy był kiedyś łobuzem

Fenomen Bully’ego tkwi nie tyle w treści gry, co raczej w jej tematyce. Bardzo nam zresztą bliskiej.

Dla tych, co nie grali w o Bully, znanym również jako Canis Canem Edit, krotka historia. Produkcja autorstwa Rockstar Games opowiada historię Jimmy’ego Hopkinsa – sprawiającego kłopoty nastolatka, którego kochana rodzinka umieszcza w szkole z internatem. Od momentu przekroczenia bramy Akademii Bullworth Jimmy musi uczęszczać na lekcje, ale przede wszystkim zadbać o relacje z frakcjami panoszącymi się po korytarzach szkoły, użerać się z uprzykrzającymi życie belframi, wypełniać najprzeróżniejsze zadania zlecane przez tamtejszą galerię osobistości, ale przede wszystkim stopniowo budować swoją reputację. Wszystko to utrzymane w typowym rockstarowym stylu, gdzie wyolbrzymienie, kontrowersje, humor i niebanalne pomysły aż wylewają się po brzegach.

Bully bardzo szybko zaskarbił sobie sympatię graczy oraz krytyków. Ba, nawet teraz, ponad 10 lat od jego wydania ludzie wciąż wyczekują kontynuacji. Nawet niedawno, gdy okazało się, że informacja podana przez przypadek na stronie GameInformera, jakoby Rockstar szykowało Bully 2: Kevin’s Back Jack została bardzo szybko zdementowana, ludzie pisali w komentarzach, że na chwilę zobaczyli światełko w tunelu.

Dlaczego tak jest? Dlaczego na drugą część Bully wyczekujemy, jak na kolejne GTA? Moim zdaniem, odpowiedź jest całkiem prosta: Rockstar stworzyło idealną parodię prawdopodobnie najbardziej kluczowego momentu w naszym życiu – czasów młodzieńczo-szkolnych.

Każdy, kto chodził do szkoły doskonale wie, że wcale nie chodziło o zdobywanie wiedzy, najlepszych ocen czy miejsc w konkursach, ale o przetrwanie. Szkoły przeważnie wypełnione były – jak to ładnie powiedział Jimmy – klasowymi tyranami i maniakami, którzy na wszelkie sposoby uprzykrzali życie słabszym jednostkom, nieustannie trwała brutalna walka o miejsce w szkolnej hierarchii (od zera do najpopularniejszej dziewczyny/najpopularniejszego chłopaka w budzie), a na drodze do osiągnięcia pełnego sukcesu czy względnego spokoju, byleby dotrwać do końca roku szkolnego, stały przeszkadzajki w postaci np. nauczycieli typu „pani od pszyry”, zazwyczaj nieświadomych tego, co dzieje się dookoła nich czy wszelkich zadań pobocznych zlecanych przez władze szkoły (wybory na przewodniczącego, bardzo ważny konkurs o mitologii Grecji itp.).

Rockstar świetnie uchwyciło w grze ten szkolny klimat i nadało temu formę satyry z elementami rozrywki, cobyśmy mogli powrócić do tamtych czasów na nieco innych zasadach.

Myślę, że w ciągu ostatnich 10 lat nagromadziło się tyle tematów związanych ze współczesnym szkolnictwem i młodzieżą (tj. media społecznościowe, przesadna polityczna poprawność, millenialsi itp.), że dziś Rockstar miałby wystarczająco materiału na kolejną grę razem z DLC.

Pozostaje zatem wierzyć, że plotki się potwierdzą i Bully 2 jednak powstanie. Jeśli nie, to zawsze pozostaje jeszcze Zemsta kujona.