AAA liniowego singleplayera przygarnę

Electronic Arts postanowiło całkowicie odwrócić się od liniowych produkcji singleplayerowych na rzecz gier sieciowych z otwartym światem i mikrotransakcjami. Cały świat wstrzymał oddech.

Rami Ismail, jako były już członek zespołu niedawno zamkniętego Visceral Games, napisał na Twitterze, że studio musiało się zwinąć przez zmianę strategii EA dotyczącej tworzenia przyszłych gier tj. postawienie na mikrotransakcje, sandbox’y i wykorzystywanie Twitch i YouTube do marketingu. Wystosował także apel do graczy, aby wspierali liniowe gry AAA, które „jakimś cudem” wyjdą na rynek w ciągu kolejnych 2-3 lat.

Z kolei Manveer Heir, były pracownik BioWare, w programie Waypoint Radio mógł sobie pozwolić na nieco większą swobodę w mówieniu o tym, co siedzi w głowach pięknych ludzi z EA.

Tym samym można było się dowiedzieć, że wielki wydawca stawia teraz na gry sieciowe rozumiane jako „usługa”, zostawiając za sobą tytuły singleplayer. Głównym powodem takiej decyzji ma być fakt, że z mikrotransakcji można wycisnąć znacznie większe pieniądze, niż ze sprzedaży gier singleplayer. Jak mówił, były i takie sytuacje, kiedy gracze byli skłonni wydać 15000 dolarów na multiplayerowe karty do Mass Effect.

Widząc zatem, jakie zyski przynoszą tego typu rzeczy, EA zdecydowało skupić się na tworzeniu tytułów z ogromnymi światami przy wykorzystaniu potężnego budżetu, licząc tym samym na jeszcze większy zwrot inwestycji.

Początkowo to, co obaj deweloperzy powiedzieli, trochę mnie zaniepokoiło. Jednak po krótkim namyśle doszedłem do wniosku, że nie należy zamartwiać się na zapas. Bo po prostu nie ma po co.

Electronic Arts, jak każda inna firma, ma swoją politykę i może ją kreować według własnego widzimisię. Jeśli sprawozdania finansowe EA potwierdzają trend, że lepiej jest tworzyć coś pod mikrotransakcje niż jednorazowy produkt, to nam nic do tego, którą ścieżką podąży. EA nie po raz pierwszy kierowało się pazernością, a teraz po prostu stawia krok dalej w swoim dotychczasowym toku myślenia.

Jednak elektronicy wciąż nie biorą pod uwagę tego, że ostateczny głos w tej sprawie będą mieli gracze. To oni zagłosują portfelami czy strategia, którą obrali, była słuszna. A to wcale nie jest takie pewne. Bowiem zalewając w niedalekiej przyszłości rynek tytułami sezonowych (np. Fifa), albo grami typu Anthem razy dziesięć, EA może mocno zniechęcić od siebie graczy, którzy chcieliby zagrać w coś bardziej ambitnego. W coś, co nie woła co chwilę daninę, albo nie zgrzyta w trakcie rozgrywki, bo serwer dla miliona graczy ledwo zipie.

W tym momencie jestem wdzięczny wszystkim, i tym małym, i tym nieco większym niezależnym producentom za to, że w ferworze wyścigu gigantów o łatwy zarobek tworzą tak wiele wspaniałych gier, bez skrępowania i ciężkiego oddechu potężnego wydawcy na plecach. To w nich tak naprawdę pokładam większość nadziei na wysyp dobrych gier singleplayerowych oraz poprawę jakości tej brudnej, ociekającej mamoną branży. Liczę też na to, że decyzja EA odbije się z korzyścią właśnie dla nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 2 =