Wyszedłem z jaskini

Cześć, mam na imię Paweł. Od wielu lat trzymał się mnie wstydliwy fetysz. Otóż uwielbiałem kupować gry w pudełkach i patrzeć, jak się kurzą na półce. Od ponad roku leczę się z tej przypadłości. Na szczęście z pozytywnym skutkiem.

Taka sytuacja sprzed tygodnia: chciałem kupić Eternal Sonata na PS3. Googluję jak szalony, ale żaden sklep nie ma ani jednego egzemplarza w zapasie. Najpierw powiedziałem do siebie w myślach „kurdebele, niedobrze”, a potem zajrzałem na PS Store. O, jest. I nawet za przystępną cenę.

Sytuacja druga. Po sukcesie, jakim było odnalezienie Eternal Sonata online postanowiłem posiedzieć trochę dłużej na PS Store w poszukiwaniu perełek. Jakie było moje zdziwienie, kiedy odnalazłem nań nie tylko gry na PS3, których dzisiaj trudno zdobyć w sklepie, ale również na PS2 i PSX. Lata temu podebrałem stamtąd chociażby Suikoden 1-4 i Bully, a ostatnio natrafiłem nawet na Personę 4 i Rogue Galaxy!

Oczywiście ktoś mi zaraz zada pytanie w stylu „gdzieś ty się uchował do tej pory? Pod kamieniem? W jaskini jakiejść?”. I w pewnym sensie ten ktoś będzie miał rację. Bo choć byłem świadomy z istnienia Steam, PS Store i temu typu podobnych usług, a nawet z nich korzystałem, to jednak robiłem to dosyć sporadycznie. Ponieważ od wielu lat gry kupowałem głównie w pudełkach. To nawyk, który wyrobiłem sobie jeszcze w czasach, kiedy coś takiego jak Steam czy PS Store w ogóle nie istniały.

Sytuacja zmieniła się, kiedy kupiłem Switch. Z dostępnością w Polsce gier na sprzęt Nintendo zawsze był problem. Faktem jest, że po nadejściu ery Switch uległo to znacznej poprawie, ale wciąż zdarzają się takie tytuły, których próżno szukać nawet w wyspecjalizowanych sklepach typu Ultima. Zatem Zeldę i Mario obowiązkowo kupiłem jeszcze w pudle, ale kolejne już online. Od tamtej pory zauważam same zalety kupowania gier w cyfrze: nie dość, że mogę kupić gry niedostępne w stacjonarnym sklepie i nie zajmują przy tym miejsca na półce, to jeszcze często gęsto można trafić na solidne promocje! Że już nie wspomnę o tym, że raz na zawsze skończyły się czasy gubienia paczki przez listonosza/kuriera.

Ostatnie gry, jakie kupiłem w pudle, to Final Fantasy XII na PS4, Nier: Automata i Persona 5. W końcu w moim domu na stałe zagościły Steam, Epic Games Store, Gog, PS Store i eShop.

Oczywiście nie rezygnuję na zawsze z kupowania gier w pudełkach – będą zdarzały się takie tytuły, dla których chętnie zrobię wyjątek. No i chcę dalej wspierać lokalne sklepy, tak jak robiłem to do tej pory. Jednak rozmawiałem ze swoim przyjacielem, który prowadzi taki sklep połowę swojego życia i już sam przyznaje, że prędzej czy później będzie musiał albo zwinąć swój interes, albo przenieść go całkowicie do sieci. Niestety, cyfrowy świat gna do przodu i powoli zbiera żniwa. W końcu pudła wymrą całkowicie i nawet takie dinozaury jak mój kumpel będą musieli się dostosować. Ja już zrobiłem pierwszy krok w tym kierunku i tylko prę do przodu.