Rok względnego spokoju

Początek życia nowej generacji konsol jest idealną okazją dla takich jak ja – ludzi mających całe hałdy gier, które wypadałoby kiedyś przejść. A kiedy to zrobić, jak nie teraz?

Spoglądając na przygotowaną przez Game Informera listę premier na ten rok mogę powiedzieć, że ten rok zdecydowanie będzie różnić się od poprzednich pod kątem nowych gier. Sporo na tej liście remake’ów, remasterów, portów; potencjalne hity jestem w stanie policzyć na palcach jednej ręki. Do tego dochodzi potężny spis gier, których daty premiery nie zostały jeszcze określone (TBA), albo są mocno niepewne. Również nowe konsole nie zaskoczyły. Przeglądając listę GI, można zauważyć, że PlayStation 5 i Xbox Series nie doczekały się na starcie głośnych tytułów na wyłączność. Zamiast tego otrzymały kilka dobrych gier, w które równie dobrze można zagrać na PS4 i XO.

Pandemia mocno pokrzyżowała plany deweloperów i wydawców, którzy musieli z tego powodu (plus innych, pobocznych) przełożyć premiery swoich tytułów. Efekt tych decyzji widać już teraz na liście GI – nowych gier, a szczególnie dużych tytułów AAA będzie w tym roku znacznie mniej, niż to było w latach ubiegłych.

Czy to źle? Cóż, z punktu widzenia gracza-konsumenta nie znajdziemy lepszej okazji na zmniejszenie naszych kupek wstydu. Skoro nowych gier będzie w tym roku jak na lekarstwo, może warto byłoby wrócić do tych, które już mamy, a których nigdy nie uruchomiliśmy? Sam zacząłem ten rok od przejścia gier z serii Yakuza, które gniły w mojej bibliotece PlayStation. Obserwujący mojego Twittera mogą wywnioskować, że niczego nie żałuję.

Mało tego, wygrzebałem nawet starusieńkiego Nintendo DS i nieco młodszego 3DS, które również mają potężną bibliotekę świetnych tytułów. Sporo z nich znajduje się nawet w moim posiadaniu. Plus dużo indyków na Switcha. Więc powodów do narzekań raczej nie mam. A hasło nie mam w co grać, straciło u mnie na ten rok na znaczeniu.